Pine64 LTS - recenzja okiem nerda

Pine64 LTS - recenzja okiem nerda

Jako w miarę zadowolony posiadacz dwóch egzemplarzy Raspberry Pi 0 W stałem się w niedługim czasie głodny mocy obliczeniowej, z której nie słynie Pi 0, i zacząłem się rozglądać za mocniejszą płytką. Oczywistym wyborem było by Raspberry Pi 3 jednak jako osoba lubiąca utrudniać sobie życie postanowiłem rozglądnąć się za alternatywnymi rozwiązaniami. Po krótkim "riszerczu" na guglu  trafiłem na rozwiązanie, które wygląda (przynajmniej na papierze) jak Raspberry killer: ta sama cena, dwa raz więcej ramu, "ten sam procesor", co najmniej porównywalny GPU oraz dużo pinów. Dlatego za kwotę 32 USD (plus dostawa) zamówiłem wersję LTS. Po kilku tygodniach oczekiwania na przesyłkę z Hong Kongu otrzymałem takie oto urządzenie:

 Pine 64 LTS

Trochę dokładniej o Pine64 LTS

Za kwotę 32 USD + koszty przesyłki otrzymujemy:

  • 4 rdzeniowy procesor oparty o architekturę ARM, gdzie każdy rdzeń jest taktowany częstotliwością 1,2 GHz (Cortex-A53) 
  • 2 GB RAM DDR3
  • GPU Mail 400 MP2, wspierający standardy  OpenGL ES 2.0 iOpenVG 1.1 
  • port Gigabit ethernet
  • 2x porty USB 2.0
  • dużo złączy i pinów min. 2 magistrale z 40 i 34 pinami czy dedykowane złącze dla ekranu dotykowego. 

Ogólne wrażenia i pułapki w które wpadłem

Nie miałem jeszcze okazji na dłuższe pobawienie się z sosenką ale póki co jestem zadowolony. Niemniej jest kilka pułapek w które można wpaść podczas zakupu oraz pierwszego uruchomienia.

Po pierwsze na stronie producenta (https://www.pine64.org/?page_id=46828) możemy odnieść wrażenie, że w standardzie znajduje się również moduł Wifi + Bluteooth, niestety jest on dostępny jako dodatkowe rozszerzenie i kosztuje 9,99 USD.

Po drugie urządzenie nie będzie działać z monitorem wyposażonym jedynie w interface DVI. Dowiedziałem się tego w dosyć drastyczny sposób - podłączając Pine64 do monitora przez przejściówkę HDMI i otrzymując czarny erkan. Na szczęście odrobina czasu z google pomogła rozwiązać problem i okazało się, że jednak nie nabyłem wątpliwej urody przycisku do papieru.

Po trzecie pine64 w wersji LTS nie używa micro USB do zasilania tylko dedykowane złącze, to minus ponieważ trzeba dokupić dedykowany zasilacz nie możemy tak jak wprzypadku Raspberry czy innych użyć ładowarki USB.

Ostatnim mankamentem jest to, że jednak społeczność zgromadzona wokół tego rozwiązania nie jest tak duża jak w przypadku Raspberry Pi. Wiele problemów trzeba rozwiązywać samodzielnie oraz wsparcie dla systemów operacyjnych nie jest tak dobre jak w przypadku konkurencji. Na przykład Pine64 nie posiada swojej dedykowanej dystrybucji Linuksa. A z wspieranych systemów najlepiej o dziwo radzi sobie Arch. Na przykład na Ubuntu nie byłem w stanie uruchomić karty Wifi na USB, która zadziałała z tak zwanego kopa na Arch'u.

Wnioski a.k.a TL;DR

Jeśli poszukujecie dosyć mocnej alternatywy dla Raspberry PI 3 i jednocześnie jesteście dosyć wprawnymi użytkownikami Linuksa to jak na razie polecam sosnę. Jeśli jednak chcecie sobie zrobić na szybkości kostkę z emulatorami do tv lub postawić na czymś KODI a nie macie żyłki eksperymentatora to lepiej będzie jeśli zaczniecie od Raspberry Pi.

Jeśli skusiliście się na zakup PINE64 to można go zakupić na stronie producenta: https://www.pine64.org/

  

nieprzyzwoity nerd

Pośród ogrodu siedzi ta królewska para...

...wait what? Nie ogrodu ale sofy (softu) i nie siedzi ale doskonale się bawi. Choć ich gry i zabawy nieco odstają od tego, co normalnie rozumiemy pod kategorią rozrywka.

Czymże zatem tak się zajmują? Programowaniem oczywiście, które w zasadzie jest czynnością bardzo kreatywną. To taki miks pracy detektywa,  architekta, artysty i tłumacza. Tym nie można się znudzić, zwłaszcza gdy nadchodzi ten satysfakcjonujący moment kiedy uruchamiamy program i on działa!

Ale nie samym programowaniem żyje ta para. Jest jeszcze film, teatr, kultura, nowinki techniczne, gry... i inne nieprzyzwoicie przyjemne przyjemności.

To wszystko znajdziecie na tym blogu.
Zapraszamy

Ania i Kris.

nieprzyzwoitka.pl logo

Nieprzyzwoitka.pl

Nieprzyzwoitka.pl - blog o seksie i związkach oraz innych nieprzyzwocie przyjemnych przyjemnościach

nieprzyzwoitynerd.pl logo

NieprzyzwoitaKuchnia.pl

Blog z nieprzyzwoicie pysznymi przepisami dla leniwych... i nie tylko.

Szukaj